wtorek, 23 sierpnia 2011

przez blogspota i brak czasu nie dodałam żadnej notki... czas biegnie tutaj tak szybko i ciekawie, że aby to wszystko napisać ładnie zajęłoby to troszkę czasu. dziś dodaję tylko krótkiego posta i zdradze Wam jeden ogromny fakt, że bycie au pair zmienia i daje tyle przygód. będąc w Polsce nie spędziłam tak ciekawie chyba całej mojej szkoły! Poznać tutaj kogokolwiek jest bardzo łatwo, a ludzie są tak mili!
W tamten weekend byłam u Kasi w Krezulingen i Konstanz, pokupowałam sobie rzeczy i byłyśmy na festynie. w ten weekend też tam byłam i było jeszcze piękniej.. zdjęć nowych nie mam, bo robiłam porządek i jakoś usunęłam bluetooth w laptopie! masakra!
ale jakieś stare foty się znajdą :P
Ach, jeżeli ktoś ma ochotę zrobić mi powitalny plakat blogowy, to bym się ucieszyła ;)
Weinfelden


Konstancja :P


Bodensee
A tak ogólnie to mam zajebistych hostów!

sobota, 6 sierpnia 2011

Zurich - erste mal

Muszę się posprężać, żeby tutaj pisać, bo jak nie, to wszystko uleci.
Dziś przeżyłam mój najfajniejszy dzień od mojego przyjazdu - Zurich z Kasią.
Zaczęło się niepozornie, wstałam ciężko z łóżka, stwierdziłam, że muszę umyć włosy, musiałam szybko zjeść śniadanie - chleb z serem :P i pobiegłam na przystanek :)
W międzyczasie zadzwoniłam do Kasi, dokładnie jej nie słyszałam, ale mówiła coś, że będzie :P
Tak więc kupiłam bilet, w drodze dosiadł się starszy pan, który zaczął coś nawijać po szwajcarsku, ale potem hochdeutsch, za bardzo go nie rozumialam, ale mówił coś o domu do wynajęcia i jakimś miejscu, gdzie był na wakacjach, w Lenzburgu pobiegłam do pociągu, na szczęście zdążyłam!! później byłby dopiero za pół godziny...
Zurich, tu zaczęło się trochę smutno, bo Kasi telefon nie działał dobrze i 10 razy do niej dzwoniłam, ale na nic, na szczęście, chwilę przed tym, jak miałam ochotę sobie już sama pójść, zobaczyła mnie, a ja ją, więc już byłam pewna, że jednak nie zrobiła mnie w bambuko!! :P
Nie wiedząc gdzie poszłyśmy wzdłuż starówki, zobaczyłam ubranie nad nami, więc zrobiłam zdjęcie :P
Później chodziłyśmy, siedziałyśmy, jadłyśmy, chodziłyśmy siedziałyśmy, piłyśmy, chodziłyśmy, a  w międzyczasie spotykałyśmy na swej drodze pare ciekawych osób no i widoków, i takich tam ;)
alejka nad Zurichsee

czysta rzeka - Limmat

za nami było widać Alpy, ale za duże nasze głowy... :/


park
Jacyś chłopacy skakali sobie do tej najbrudniejszej :P szwajcarskiej rzeki
http://www.youtube.com/watch?v=9QRqVCc0N7c&feature=player_embedded



Ja też kupiłam buty - 50 % mniej :P

Ogólnie Zurich to miasto obcokrajowców, jest ich pełno, są wszędzie, nawet 2 razy słyszeliśmy polski język, w tym raz Polacy nie byli dla nas mili :(
Największą jednak atrakcją byli Panowie w "szkockich" ubraniach, robili sobie wieczór panieński, czy jakoś tak. mieli ze sobą wózek wypełniony słodyczami i małymi trunkami... przechodząc obok, zobaczyłam, że w wózku jest karta, a na karcie napis "Polen", zaciekawiona spytałam, "czemu Polska?", no i tak nawiązayłyśmy konwersację z jakimiś Hiszpanami, albo kto wie, okazało się, że jeden ma żonę Polkę, więc mówił do nas dużo po Polsku, wszyscy się cieszyli, że jesteśmy z Polski, i że nasz rocznik to najntinnajntitu! :P dali nam małe, to chyba były nalewki - z jednej strony ciemne, a z drugiej białe, a to białe było dobre. Zrobili zdjęcia, pewnie zapomną je nam wysłać na maila, ale się zobaczy... :P ...
więcej zdjęć :
obiad Kasi

ja, obiad i moje wielkie czoło :(

słabe czipsy, dobra rivella ;)

Dodaj napis

ulice bez pasów i wszystko idzie dobrze! :O

dobra herbata ;)
To, co napisałam, to najważniejsze... chcę więcej! ;)

piątek, 5 sierpnia 2011

Szwajcaria

Jestem tutaj już 9 dzień! Nie do wiary!!
Czas tutaj bardzo szybko leci, każdy dzień wygląda inaczej. Jak wiecie na pewno, Szwajcaria to jeden z najbogatszych krajów, nie jest w UE, więc też nie dzieli się z nikim swoimi pieniędzmi. Wchodzi tylko w skład EFTA. Jest to kraj bardzo bezpieczny i niezależny, znajdują się tutaj banki, w której ulokowane są najważniejsze "pieniądze"...  o ile się nie mylę, UE chroni tutaj swoje pieniądze, w Zurichu jest siedziba UEFA!
Zurich to dość małe miasto, jak na miasto! Choć jest największym szwajcarskim miastem, liczba mieszkańców 390 tys. i 92 km kwadratowe, jest 6 razy mniejszy od Warszawy, mniejszy od Torunia, jednak żyje tu więcej ludzi niż w Toruniu...
Jak na razie byłam tam raz - w zoo. Miasto jest czyste, zielone i spokojne. Samochody, jak w całej Szwajcarii jeżdżą zgodnie z przepisami - również zgodnie z dozwoloną prędkością!! Kierowcy są spokojni i uważni, a tramwaj, którym jechałam jechał tak wolno, że mogłabym tam stać bez trzymanki. Więc starsi ludzie nie muszą się bać o to, że coś sobie złamią... u nas w Polsce tramwaje jeżdżą bardzo szybko i ostro chamują... :(
Cała Szwajcaria jest krajem b. małym, wielkości podobnej do woj. mazowieckiego.
Pociągi jeżdżą oczywiście zgodnie z regułą szwajcarskim zegarków, czyli się nie spóźniają.
Szwajcaria jest bardzo czystym krajem. W Zurichu przepływa rzeka Limmat, jeszcze nigdy nie widziałam tak czystej rzeki, a dowiedziałam się, że jest najbrudniejsza, ze wszystkich szwajcarskich!! :O
Ciąg dalszy nastąpi :P
zdjęcie pasujące do notki - pasące się owce to tutaj częsty widok, te są widoczne przez moje okno ;P

wtorek, 2 sierpnia 2011

Schweiz

Halo kochani! Nie mam czasu, na prawdę, cokolwiek napisać, ale bardzo chcę się z Wami podzielić językiem, jakim tu się ludzie posługują! Na początku - jestem tu 5. dzień - język jest śmieszny - mi przypomina czeski oraz bardzo trudny. To jest zupełnie inny język niż niemiecki, powinien nazywać się Szwajcarskim, a nie szwajcarskim niemieckim! wirklich!! Akcent oczywiście zupełnie inny.
Wszyscy w części niemieckojęzycznej uczą się w szkole tylko hoch deutsch, gazety są hoch deutsch, w telewizji po schweizer deutsch są tylko reklamy i wiadomości! :) Also,,,
Chciałabym się z Wami podzielić tym, co jest tak odmienne i mi się bardzo, bardzo podoba - język!
Powitanie - <Halo> oraz <hoj> - przypomina czeski, he?
Pożegnanie - <tschus> oraz <ciao>!! :)
lody - hochdeutsch - Eis, szwajcarski - Iis (nie wiem, jak sie pisze), u mnie - Glesse - z francuskiego, w Wallis ponoć <Isch>
- z tego co słyszę, zamiast <Ich>, mówią <isz>
- <schwimbad> - <Badi>
<Fahrrad> - <Velo>
<Ball> - <Bali>
bramkarz - <Goli>
najlepsze jest to - hoch deutsch <22 - Zweiundzwanzig> - <Cwojocwanzig>

<Guten Apetit> - <eGuute>
często też słyszy się - danke, merci, ludzie mówią tutaj i <danke> i <merci>
Język jest zupełnie inny niż ten, którego się uczymy, czyli hochdeutsch. Ja o tym nie wiedziałam, więc podoba mi się to jeszcze bardziej. Cieszę się, że mam okazje nauczyć się tego języka i nie mogę się doczekać, kiedy będę go dobrze rozumieć i mówić z akcentem. ;)
I na koniec zdjęcie z największego święta Szwajcarów: 1go sierpnia