poniedziałek, 19 września 2011

wBiel

Czwartek - dzień pracy, jednak wieczory mam wolne, więc spotkałam się z Marją i Stiną (Chorwatka i Szwedka) w Zurichu. Niestety nie posiadam jeszcze zdjęć, ale jak będą godne uwagi, to na pewno zamieszczę ;)
Piątek - to już weekend. Wieczór spędziłam z Anną z Finlandii. Anna mówiła tylko po angielsku, więc podszkoliłam sobie mój angielski, który podczas pobytu tutaj baaardzo podupadł. Poszłyśmy do irlandziekiego baru wypić coś co wyglądało jak piwo ale nim nie było ;P Później musiałyśmy biec na mój pociąg i na szczęście udało się dobiec na czas. Na drugi dzień o dziwo nie miałam zakwasów.
Sobota i niedziela - dzień należał do Biel. Nie było za ciekawie, z powodu pogody, która:
a) zmuszała nas do oglądania filmów w domu,
b) zmuszała nas do chodzenia z parasolem,
c) zmuszała nas do powrotu do domu,
d) zmuszała nas do siedzenia połowy dnia w ciepłym McDonaldzie
Jakkolwiek przez chwilę byłam szczęśliwa jak Mikołajek, który dostał Homara na kolacje.
W Biel, ponoć często, są Flohmarkety, czyli markety staroci.
Trafiłyśmy tam (chyba), przez przypadek, kiedy "sprzedawcy" już się zbierali. I właśnie tam ujrzałam płytę o której marzyłam, ale nie było mnie na nią stać, a obok niej inne płyty, które również, bardzo chętnie, chciałam mieć ;P
Okazało się, że każda płyta kosztuje 2 Fr. więc kupiłam wszystkie, które chciałam ;)
I inne:

w drodze do domu Gosi spotykałyśmy bardzo interesujące ogrody

a większą część naszej podróży do jej domu zajmowały nam: schody :P


prawie cały czas padał deszcz, dobrze, że wtedy też miałyśmy parasole

Biel w nocy, niestety nie kupiłam jeszcze mojego aparatu...

Bananowy frappes, nie wiem, ale w Polsce shaki nie mają chyba w środku takich orzeszków jak tutaj...

trochę starego miasta

po kupieniu moich skarbów

schody ! :P


w przerwie pomiędzy schodami :P


kiedy w portwelu zostało mi 1,4 Fr musiałam poszukać czegoś, co zmieści się w tym przedziale. Gdyby nie to, kupiłabym szybciej coś innego, a tak miałam okazje napić się pierwszy raz Dr Peppera ;)

czwartek, 15 września 2011

Braunschweig

Zaległy post z Braunschweigu. Nie napisałam nic o tym, bo dopiero dostałam zdjęcia. :)
Odwiedziłam Braunschweig, ponieważ mieszka tam moja Mała Księżniczka, Alicia. Z wyjazdu najlepiej wspominam centrum handlowe, które znajduje się w odbudowanym budynku przedwojennym. Na szczycie stoi Quadriga, zrobiona w Polsce pod Poznaniem ;) na zamówienie miasta. Budynek jest całkiem nowy, ponieważ w czasie wojny został spalony. Związane z tym było Hitlerjugend, ale nie pamiętam dokładnie.
W Braunschweigu obcięłam sobie też włosy za 13 Euro :P. W Szwajcarii wydałabym na to fortunę!


przed centrum ;P

"Quadriga" u góry

poniedziałek, 12 września 2011

Genewa

W sobotę wybrałam się z Gosią do Genewy. Musiałam bardzo wcześnie rano wstać, co nie było miłe i pójść na przystanek, gdy jeszcze było dość chłodno.
Po trzech przesiadkach usiadłam w wagonie z moją nową koleżanką i słuchałam opowieści o UMK, do którego się dostałam na prawo ;)
Na dworcu w Genewie zobaczyłyśmy napis: France. Co wywołało podniecenie u Gosi, która studiuje francuski i kocha wszystko z tym związane, więc pobiegłysmy w stronę francji, jednak nie mogliśmy jej znaleźć, więc poszłyśmy szukać starego miasta. Nie wiem, czy my byłyśmy takimi gapami, ale oznaczeń w tym mieście w ogóle nie ma, więc musiałayśmy się kilka razy pytać, jak tam dotrzeć.
Miasto jest piękne, jednak nie zachwycające. Woda w jeziorze jest czysta, jednak mimo, że bardziej na południe niż Bodensee o wiele zimniejsza. Atrakcją jest za to rzeka Rodan, w której kąpią się ludzie i skaczą do niej z mostu ;)
Miałam wielką ochotę to zrobić, jednak nie mogłyśmy znaleźć akurat łazienki. Obiecałam sobie, że następnym razem to zrobię ;) pewnie gdzieś za rok.



ogromna fontanna - znak Genewy


katedra

Brunnen - w tym ludzie się kąpią i zawsze można też się napić, bo woda jest zawsze bardzo czysta



ludzie w rzece ;P

piątek, 2 września 2011

nudny weekend

Może akurat ktoś ze Szwajcarii to przeczyta...
Zapowiada się dla mnie nudny piątek - wieczór i próbuje każdej szansy, więc ktoś chce się może ze mna spotkać? Dziś wieczór albo jutro całą sobotę?