piątek, 16 grudnia 2011

świąteczny Basel

Basel, to miasto, które podoba mi się najbardziej ze wszystkich Szwajcarskich miast w jakich byłam... choć jego nazwa brzmi bardzo nieładnie, miasto jest bardzo klimatyczne. Zurich wydaje mi się w każdym miejscu taki sam, a Basel jest zróżnicowane - tu kolorowe stare domki nad rzeką, tu stare miasto i tory tramwajowe. Tam tory tramwajowe dodają pięknego uroku...
Bazylea - polska nazwa Basel, brzmi o wiele przyjemniej!





Weihnachtsmarkt






a to mały akcent z mojej wioski - stacja benzynowa na automat :P

niedziela, 4 grudnia 2011

Anna, Baden, Schinznach-Bad, 40 Fracns

W piątek wieczorem przyjechała do mnie po raz kolejny Anna. Miałam swój pierwszy babysitting, więc o 20 szybko pojechałam po Anne na dworzec, a potem do 21 oglądaliśmy z Moritzem bajki i zrobiliśmy "pidżama party", choć tylko M. miał pidżamę :P
Kiedy mały poszedł spać oglądałyśmy "The Lord of The Rings". Było miło ;)
W sobotę pojechałyśmy do Baden, zrobiłam trochę niezbędnych zakupów świątecznych, tym razem naprawdę niezbędnych i tylko prezentów, więc podróż kosztowała nas jedynie 2,8 CHF (płacąc za parking) :P
wieczorem zrobiłyśmy kolację i pojechałyśmy, tym razem całkowicie za darmo (tym razem Martina dała nam 40 Fraków z podziękowaniem za babysitting:P), na basen termalny - Schinznach Bad. ;) Niestety nie zrobiłam stamtąd żadnych zdjęć, ponieważ powietrze było bardzo wilgotne i bałam się o mój aparat, ale pokażę zdjęcia z sieci. Naprawdę warto było tam pojechać.
Niedziela była dniem nicnierobienia, oglądania filmów i jedzenia, jak w święta ;D
enjoy our photos ;D


Ford, czyli amerykański akcent :P



"stań tak, żeby zasłonić śmietnik :P"



Baden - wrażenie takie, jakbym była w polskim mieście. No, sami spójrzcie na te budynki! :P

to miejsce było jednak trochę nowocześniejsze

piękny sklep z oryginalnymi rzeczami




inny sklep, nie podniecał tak bardzo, ale sprzedawał też jedzenie ;)




akurat trafiłyśmy na market świąteczny ;)

i robili naleśniki


moje najlepsze zdjęcie ;)





Schinznach Bad
byłyśmy tam właśnie w o takiej porze, tylko było wietrzniej
Świąteczna piosenka:

A na koniec fiński akcent ze Szwajcarii od Anny ( http://mommyimstillalive.blogspot.com/ ):
"Hei! Minä olen Anna, Kingan suomalainen ystävä Baselista, Sveitsistä. Haluan lähettää paljon terveisiä kaikille Kingan blogin lukijoille! " - pozdrowienia dla Was :P

czwartek, 1 grudnia 2011

Konstanz

w sobotę byłam w Konstanz z Lillą z Węgier. Było super, aczkolwiek, nabiłam się przez swoją niewiedzę i nie odzyskałam 19 % tak, jak poprzednim razem.
Oto kilka rad dla Szwajcarskich au pair, kiedy robicie zakupy w Niemczech:
- przy kasie trzeba poprosić Panią o kartę TAX FREE na granicę (w różnych sklepach dostaje się różne karty)
- potem, jeżeli na tej karcie są miejsca do wypisania jej, trzeba ją wypisać, czasem, tylko imię, nazwisko i adres, a czasem też numer paszportu, albo tak, jak zrobiłam to ja numer Tymczasowego Dowodu (Auslanderausweis)
- kiedy już wszystko kupiliśmy, udajemy się na granicę, gdzie Pan Strażnik podbija pieczątkę
- wychodzimy i idziemy do Szwajcarii
- zostawiamy zakupy w Szwajcarii i do 6 miesięcy mamy czas wrócić i odzyskać z powrotem pieniądze
- w tym celu, udajemy się do każdego sklepu z osobna z wypełnioną i podbitą wcześniej kartą ;)

Zeszłym razem udało mi się odzyskać pieniądze w ten sam dzień, ponieważ, kiedy podbiłam pieczątkę poszłam z powrotem do Niemiec i nikt mnie nie cofnął, bo akurat żaden strażnik nie stał na granicy.

A tymczasem zdjęcia ;)

teraz było na jeziorze więcej łódek niż w sierpniu :O


z Lillą z Węgier

moja pizza z rucolą ;D

Lilla z czymś tam :P

desery - nie zasłużyły na swoją cenę :/


świąteczne zakupy ;P