wtorek, 30 października 2012

pożegniania

Pod koniec września pożegnałam Edyte, która z naszej 4 wyjechała jako przedostatnia. Bo ja zostałam.
Wtedy mój pierwszy szwajcarski rok dobiegł całkowicie końca.

23 września nie tylko my korzystaliśmy z pięknej pogody

Niektórzy nawet pływali, o ile można nazwać pływaniem unoszeniem się nad wodą wraz z prądem rzeki :P
A niektórzy "pływali" pijąc piwo


Poznaliśmy też Pana i Panią, później się okazało, że koleś jest z telewizji :P



Odbywał się Zurich Film Festival. W mieście ponoć był nawet sam John Travolta.

being a paparazzi  :P

W gazecie napisali pewnego razu, że jakiś raper napisał piosenkę o szwajcarskim franku.
Dzisiaj mi się o niej przypomniało. Oto, przedstawiam Wam trochę Zurichu :P

poniedziałek, 29 października 2012

dwie niedziele

Tydzień temu było ... jak na październik - gorąco, około 20 stopni,
wczoraj było stopni 0 i spadł śnieg, dużo śniegu i ciągle padał.







środa, 29 sierpnia 2012

Rzeka, Szwajcaria, Couchsurfing

Pewnego razu hostowałam Danielle z Iow'y


Pierwsza przygoda z Movenpickiem zakończona sukcesem. Smak szwajcarskiej czekolady rozkoszował nasze podniebienia.



niedziela, 26 sierpnia 2012

nowe życie w Zurychu

18 lipca moja host rodzina pożegnała się ze mną przywożąc mnie i mój niewielki dobytek do akademika na Wollishofen w Zurychu. Jako, że nie jestem studentką mogę zostać tutaj tylko do końca sierpnia podnajmując mój pokój od pewnej Austriaczki.

Podoba mi się nowe życie, to, że jestem całkowicie za siebie odpowiedzialna, że nikt mnie nie kontroluje.

Życie w akademiku też jest fajne, nie ma tutaj żadnej godziny policyjnej, mam jednoosobowy pokój z umywalką, a w kuchni swoją półkę w lodówce i małą szafkę. Studenci pochodzą z całego świata, na moim piętrze mieszka jedna Polka oczywiście, chłopak z Etiopii parę Hiszpanów, Izraelczycy, Holender i wiele innych, których nie za bardzo widuję.

Najfajniejszy w naszym akademiku jest chyba taras, a raczej dach, który jest jednym wielkim tarasem. Można się opalać, robić grilla albo imprezy :P

Najgorszy w akademiku jest syf w kuchni. W szafkach latają mole spożywcze. Moja lodówka się nie domyka, więc z tyłu zebrała się masa śniegu, który teraz zmienia się w górę lodową. Mamy tutaj tabelkę, na której zazwyczaj każdego tygodnia przypada nam jakiś obowiązek - wynoszenie śmieci, wynoszenie recyklingu, mycie podłogi, mycie blatów... Najgorsze, co mi się przytrafiło to wynoszenie śmieci z białymi, tłustymi larwami much. Było ich tak dużo, że spadały co chwilę na podłogę, gdy niosłam worek i wyrzuciłam go przez okno. Musiałam umyć kubły na śmieci i podłogę, bo one wszędzie były. Na koniec zeszłam na dół wrzucić śmieci do kosza. Larw nie było, wszystkie zamieniły się w duże niebieskie muchy!

Mój pokój.




korytarz

segregacja odpadów: butelki PET w niebieskim kartonie, w plastikowych koszach szkło, puszki, papier
Kuchnia. Jest bardzo duża i przestronna. Każdy ma swoją półkę w lodówce i szafkę, ale syf panujący tam może zniechęcać do spędzania tam czasu...

Moja lodówka nie domyka się, zawsze jest na milimetr otwarta, więc z tyłu zbiera się śnieg.

duuużo śniegu. Myślę, że jest gruby na 10 cm...

Jak pisałam w szafkach grasują mole...

lista zadań dla każdego pokoju

Abstellkammer: wszystko do sprzątania w jednym miejscu

Za szczotką do ubikacji widnieje taki napis: "Mogę pomóc Ci utrzymać czystość. Pozdrawiam" - Twoja Szczotka
i prysznic

na dachu mamy taras, a tam rosną pomidory. Nie wiem, czy ktokolwiek je zbiera...

widok z góry





Mieszkania, a raczej pokoju w Zurichu szukałam ponad miesiąc. W końcu znalazłam. Szczęśliwie! Od 1 września będę mieszkać w innym miejscu. Mogę tam zostać tylko na 3 miesiące, ale to i tak dla mnie dużo. Zurych jest okropny pod względem mieszkań. Jest ich niewystarczająco dużo, ludzi przybywa. Ceny rosną, a castingi na współlokatora nie są niczym dziwnym. Couchsurfer z Glasgow, którego hostowałam, gdy dowiedział się ile będę płacić za sam pokój w Zurychu nie mógł uwierzyć. Twierdził, że za taką cenę miałabym w Glasgow fajne mieszkanie. Cóż... Szwajcaria!

wtorek, 10 lipca 2012

niedziela, 17 czerwca 2012

kibicowaliśmy!

We wtorkowy mecz Polska-Rosja zjawiłyśmy się we 4 w barze Nelsona w Zurychu i kibicowałyśmy wiernie naszej kochanej drużynie, choć najbardziej Tytoniowi, który za każdym razem był przez nas, a raczej przeze mnie głośno chwalony, nawet, gdy piłka przelatywała daleko od niego. Kochany nasz bramkarz! Nie mogę się nim zachwycić od czasu obrony karnego z meczu z Grecją!!
Poza tym wielkie dzięki Błaszczykowskiemu, który strzelił pięknego gola Rosjanom.
I jeszcze poza tym potem czytałam w szwajcarskiej gazecie malutki artykuł o nim. Czy wiedzieliście, że wychowywała go babcia, a ojciec bił jego matkę? MASAKRA. Napisali też, że po golu wskazywał palcem w stronę nieba, do mamy ;)
takie kochane.
A więc foteeeencje.
Nie pokażę zdjęcia euforii moich koleżanek po strzeleniu gola, bo niestety nie są z niego zadowolone :/ !! :(

Do tego jeszcze !Olcia! była z nami ostatni raz w Szwajcarii. Teraz jest już w Polsce... Kiedy zaczyna być już tak naprawdę super, to wszystko się kończy...


 I oto nasze pierwsze wspólne zdjęcie. Po tak długim czasie od pierwszego spotkania ... w styczniu!


Polska przegrała. Tak czy siak, chociaż ostatniego meczu nie widziałam, Polacy grali pięknie.
Ten cały nasz Tytoń, Błaszczykowski no i mega przystojny Lewandowski.

czwartek, 31 maja 2012

gdzie dom, tam i sufit

W maju pojechałam na 3 dni do Polski - napisać maturę z niemieckiego jeszcze raz.
Świetnie się bawiłam, nosiłam bluzę brata i sięgałam sufitu. ;)


Mój brat wygrał z drużyną mecz na orliku! Razem z Sylwią stwierdziłyśmy, że był najlepszy! no i kibicowałyśmy mu wiernie :P




Sylwia z mamą


i moja Przerwka!!

Nie wiem, czy już to puszczałam, ale zarówno piosenka, zdjęcie :P oraz tekst są poruszające