niedziela, 17 czerwca 2012

kibicowaliśmy!

We wtorkowy mecz Polska-Rosja zjawiłyśmy się we 4 w barze Nelsona w Zurychu i kibicowałyśmy wiernie naszej kochanej drużynie, choć najbardziej Tytoniowi, który za każdym razem był przez nas, a raczej przeze mnie głośno chwalony, nawet, gdy piłka przelatywała daleko od niego. Kochany nasz bramkarz! Nie mogę się nim zachwycić od czasu obrony karnego z meczu z Grecją!!
Poza tym wielkie dzięki Błaszczykowskiemu, który strzelił pięknego gola Rosjanom.
I jeszcze poza tym potem czytałam w szwajcarskiej gazecie malutki artykuł o nim. Czy wiedzieliście, że wychowywała go babcia, a ojciec bił jego matkę? MASAKRA. Napisali też, że po golu wskazywał palcem w stronę nieba, do mamy ;)
takie kochane.
A więc foteeeencje.
Nie pokażę zdjęcia euforii moich koleżanek po strzeleniu gola, bo niestety nie są z niego zadowolone :/ !! :(

Do tego jeszcze !Olcia! była z nami ostatni raz w Szwajcarii. Teraz jest już w Polsce... Kiedy zaczyna być już tak naprawdę super, to wszystko się kończy...


 I oto nasze pierwsze wspólne zdjęcie. Po tak długim czasie od pierwszego spotkania ... w styczniu!


Polska przegrała. Tak czy siak, chociaż ostatniego meczu nie widziałam, Polacy grali pięknie.
Ten cały nasz Tytoń, Błaszczykowski no i mega przystojny Lewandowski.